-Lara widziałaś mój łuk?- od rana wszyscy byli w podłych nastrojach. Wiem, że Leo na pewno nie spał, Lara wyglądała jakby ją coś przejechało, ja też nie mogłam dojść do ładu. Jakimś cudem moje wszystkie rzeczy się pochowały. Pan Montgomery nas pośpieszał i jeszcze to gadanie "Od was zależą losy świata!" można zwariować. Ja źle się z tym czuje, a co dopiero Leo. Przypadła mu wielka odpowiedzialność.
-Nie chce go stracić podczas tej misji!- ups! Czy ja to powiedziałam na głos?!
-Venna, nie martw się, Będzie dobrze. Wiem, że to banalnie brzmi, ale jakoś nam się uda.
Trochę mi ulżyło. Gdzie do cholery jest ten łuk. No fajnie, zaraz wyruszamy, a ja nie mogę znaleźć mojego łuku. Jaki ja tu mam syf! Po powrocie będzie trzeba posprzątać.
-MAM!- krzyknęła triumfalnie Lara podnosząc łuk do góry.
-Dzięki! Myślałam, że będę musiała jechać bez niego.- w moim głosie było słychać wyraźną ulgę.
-Dobra teraz się ogarnijmy, bo wyglądasz nieciekawie. Spotkamy się za 15 minut przy ognisku.- powiedziała i uśmiechnęła się na pożegnanie. Gdy już wróciłam do ładu upewniłam się, że wszystko mam. Rozejrzałam się po pokoju. Moja ręka mocniej zacisnęła się na łuku, może ostatni raz tu jestem. Nie! Nie wolno mi tak myśleć. Zamknęłam drzwi i ruszyłam przed siebie.
-No dalej Panienko Smith! Ile można na panienkę czekać?- powiedziała Iria, gdy tylko pojawiłam się w jej polu widzenia.
Odechciało mi się jechać, Leo wyglądał gorzej niż przypuszczałam. Na mój widok próbował się uśmiechnąć.
-No to co ruszamy ?-powiedziałam najradośniejszym tonem na jaki mnie stać.
-Najpierw powinniście dotrzeć do SPQR oni mają dalszy kawałek przepowiedni. Ruszycie za tym tropem.
-A czym mamy dojechać do tamtego obozu?-zapytała Lara.
-Pójdziecie pieszo, a potem taksówką.
-A już myślałam... nieważne - widocznie jej się nie spodobała ta alternatywa.
Byliśmy już poza granicami obozu. Przed nami rozciągał się las, ptaki ćwierkały. Pewnie bym ich wyciągnęła na piknik, gdyby nie ta misja. Teraz wszyscy szliśmy w milczeniu. Jakie to okropne! Ja tak nie umiem; wszyscy milczą i parzą na ziemię, albo gdzieś w próżnie.
-Odezwij się ktoś bo wykituje - powiedziałam w końcu.
-Oj dobrze, że coś powiedziałaś bo bym nie wiem co, ale coś bym. - zaśmiała się Lara.
Podeszłam do Leona i go objęłam.
-Będziemy z tobą- powiedziałam stojąc via-a-vis niego. Dałam mu całusa w usta i dodałam - Uśmiechnij się proszę. Mam twoje ulubione cukierki.
Spojrzał na mnie nie pewnie. Minęło dobre 10 minut odkąd tak staliśmy, niech on coś powie. Zamiast tego on stał i mi się przyglądał. Miałam wrażenie, że skanuje każdy kawałek mojej twarzy.
-Wiesz co zaskakujesz mnie.-powiedział w końcu.
-Ja?! Ale czym?- odpowiedziałam zaskoczona.
-No, bo wiem, że ty nie lubisz potworów, dobra nikt ich nie lubi, no, ale mogłaś zostać. Powinienem iść sam, a nie was narażać. Wracajcie. Proszę. -w jego głosie było słychać smutek.
-NIE! Nie ma mowy Leo nie odejdę ani na krok. Będziemy Ci towarzyszyć. Ja na pewno!
-Daj spokój nie będę Cię narażał. Nie -tu głos mu się złamał- Nie chce cię stracić.- ostatnie słowa powiedział ledwo słyszalnym szeptem.
-Nie stracisz.
wtorek, 18 lutego 2014
środa, 12 lutego 2014
LIEBSTER BLOG AWARDS!
Chciałaby was poinformować, że zostałam nominowana do Liebster
Blog Awards przez http://revange-of-the-dead.blogspot.com/ .
Powiem krótko nie spodziewałam się i bardzo dziękuje :) Dodatkowa motywacja to
pisania.
Nominacja do Liebster
Awards jest przyznawana od
innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest
przyznawana blogom o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość
rozpowszechnienia bloga :) Po otrzymaniu nagrody należy odpowiedzieć na 11
pytań od osoby, która Cię nominowała. Następnie ty nominujesz do 11 blogów
(informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga
który cię nominował.
PYTANIA, KTÓRE DOSTAŁAM:
PYTANIA, KTÓRE DOSTAŁAM:
1. W jaki języku chciałabyś mówić? Dlaczego?
Po włosku lub angielsku.Włoski ponieważ ten język wydaje mi się bardzo
zabawny :) i pełen emocji, a angielski dlatego, że większość osób, które
chciałabym poznać mówi po angielsku oraz zawsze chciałam pojechać do Stanów;
takie tam moje marzenie.
2.Jakbyś miała na imię gdybyś była przeciwnej płci?
2.Jakbyś miała na imię gdybyś była przeciwnej płci?
O tu mam parę faworytów, ale najbardziej podoba mi się Tomek i Leo <3
3.Wolałabyś mieszkać w mieście czy na wsi?Jestem mieszczuchem XD na wieś fajnie się jeździ na wakacje, żeby wypocząć, ale na co dzień wole miasto.
4.Czy zasypiasz przy świetle?
3.Wolałabyś mieszkać w mieście czy na wsi?Jestem mieszczuchem XD na wieś fajnie się jeździ na wakacje, żeby wypocząć, ale na co dzień wole miasto.
4.Czy zasypiasz przy świetle?
Zależy od mojego nastroju..
5.Czy zjadasz codziennie rano śniadanie?
Nie zawsze, ale jest to paskudny nawyk nie jeść nic rano i chcę to zmienić.
6.Wolisz "Titanic" czy "Pamiętnik"?
"Titanic", bo "Pamiętnika" nie miała okazji obejrzeć.
7.Jaki był twój ulubiony serial gdy byłaś dzieckiem?
"Dom dla zmyślonych przyjaciół Pani Foster" :3
8.Czy ktoś z twojej rodziny jest w wojsku?
Nie.
9.Czy umiesz gwizdać?
Nie :c
10.Jaka była najgorsza ocena jaką dostałaś na teście?
Hahah... oczywiście 1
11.Ile miałaś lat gdy dowiedziałaś się, że Święty Mikołaj nie istnieje?
Nie wiem. Już tego nie pamiętam, ale nie był to dla mnie szczególny szok.
PYTANIA DLA WAS:
1.Ulubiona książka? Dlaczego?
2.Gdybyś mógł/a jedną postać z książki
zrobić realną kto by to był ?
3.Ulubiony owoc?
4.Ulubiony kolor oczu?
5.Co robisz w te walentynki?
6.Koty czy psy?
7.Ulubiona bajka Disneya?
8.Ulubiony cytat/sentencja? Dlaczego?
9.Czy masz zamiar napisać książkę, albo
chociaż poruszyć coś w tym kierunku?
10.Ulubione imię?
11.Ulubiona postać z książki/filmu?
Dlaczego?
NOMINOWANE BLOG:
1. http://strazniczkaczasu.blogspot.com/
2. http://ponad-smierc.blogspot.com/
3. http://annabeth-diary.blogspot.com/
4. http://herosi-opowiadanie.blogspot.com/
5. http://domek-hadesa.blogspot.com/
2. http://ponad-smierc.blogspot.com/
3.
4. http://herosi-opowiadanie.blogspot.com/
5. http://domek-hadesa.blogspot.com/
niedziela, 9 lutego 2014
ROZDZIAŁ 1 cd. - Venna
Na wieczornym ognisku wszyscy byli w dobrych nastrojach zresztą po takim dniu to się nie dziwię. Miałam okazję poznać brata Lary. Całkiem niezłe ciacho. W ramach jego odwiedzin dyrektor obozu George Montgomery zarządził dzień wolny od zajęć, oczywiści kto chciał mógł poćwiczyć. Tylko komu by się chciało... Wszyscy chcieli spotkać się z Percym. Niektórzy już go znali, inni chcieli poznać. Biedny chłopak nie miał ani chwili spokoju. Przy ognisku zajął miejsce obok nas. Pan George zaczął przemawiać. Nie mówił nic ciekawego dlatego połowa obozowiczów przestała go słuchać.
-Mamy poważny problem i potrzebujemy waszej pomocy.
Powiedział to tak jak by mówił tylko do naszej czwórki. Miałam nadzieje, że to nie będzie żadna misja. Do tej pory z potworami walczyłam tylko w drodze do obozu i na razie miałam dość. No, niestety pomyliłam się. Montgomery mówił do nas. Konkretniej do mnie, Lary i Leona. No fajne ciekawe jaka to będzie misja. Po ognisku Pan George wszystko nam wytłumaczył:
-Moi drodzy mamy poważny problem.- uciął jakby chciał zbudować napięcie - Otóż została porwana nasza wyrocznia.
Odkąd tu przybyłam ani razu nie widziałam jakiejś wyroczni. Słyszałam coś o niej. Dyrektor kontynuował:
-Katherine była naszą wyrocznią od niedawna. Niemniej jest ona bardzo ważna. Zawsze przed misją herosi udają się do niej by usłyszeć przepowiednie. Podobnie stało się w rzymskim obozie. Ich wyrocznia też została uprowadzona.
-I własnie my mamy ich odnaleźć, tak?
-Tak właśnie wy.
-Dlaczego my? - zapytała Lara.
-Ponieważ zanim porwali Katherine wypowiedziała cześć przepowiedni;
"Syn Hefajstosa ma zadanie
Przed wyborem wielkim stanie"
Tyle nam powiedziała. Chodziło jej o ciebie Leo. Masz do wyboru dwie osoby towarzyszące, a skoro wy się prawie cały czas trzymacie razem pomyślałem, że będziecie chciały wyruszyć razem z nim. -podsumował George.
Wszyscy wydali się być zaskoczeni, ale najbardziej dotknęło to Lea. To była jego misja. On był za nią odpowiedzialny. Nie miał wyboru musiał wyruszyć.
-Nie martw się Leoś będziemy z tobą. -powiedziałam to na tyle przekonująco, że lekko się uśmiechnął.
-Mamy poważny problem i potrzebujemy waszej pomocy.
Powiedział to tak jak by mówił tylko do naszej czwórki. Miałam nadzieje, że to nie będzie żadna misja. Do tej pory z potworami walczyłam tylko w drodze do obozu i na razie miałam dość. No, niestety pomyliłam się. Montgomery mówił do nas. Konkretniej do mnie, Lary i Leona. No fajne ciekawe jaka to będzie misja. Po ognisku Pan George wszystko nam wytłumaczył:
-Moi drodzy mamy poważny problem.- uciął jakby chciał zbudować napięcie - Otóż została porwana nasza wyrocznia.
Odkąd tu przybyłam ani razu nie widziałam jakiejś wyroczni. Słyszałam coś o niej. Dyrektor kontynuował:
-Katherine była naszą wyrocznią od niedawna. Niemniej jest ona bardzo ważna. Zawsze przed misją herosi udają się do niej by usłyszeć przepowiednie. Podobnie stało się w rzymskim obozie. Ich wyrocznia też została uprowadzona.
-I własnie my mamy ich odnaleźć, tak?
-Tak właśnie wy.
-Dlaczego my? - zapytała Lara.
-Ponieważ zanim porwali Katherine wypowiedziała cześć przepowiedni;
"Syn Hefajstosa ma zadanie
Przed wyborem wielkim stanie"
Tyle nam powiedziała. Chodziło jej o ciebie Leo. Masz do wyboru dwie osoby towarzyszące, a skoro wy się prawie cały czas trzymacie razem pomyślałem, że będziecie chciały wyruszyć razem z nim. -podsumował George.
Wszyscy wydali się być zaskoczeni, ale najbardziej dotknęło to Lea. To była jego misja. On był za nią odpowiedzialny. Nie miał wyboru musiał wyruszyć.
-Nie martw się Leoś będziemy z tobą. -powiedziałam to na tyle przekonująco, że lekko się uśmiechnął.
czwartek, 6 lutego 2014
ROZDZIAŁ 1 - Venna
Obudziło mnie szturchnięcie. Zapewne była to Lara bo kto inny tłukł by się do mnie o 6:00. Ona ma taki dziwny zwyczaj wstawania mega wcześnie rano. Więc skoro ona tak wstaje to też przychodzi budzić mnie. Mieszkam w domku Apollina. Mam dla siebie cały strych z dwoma wejściami jednym od reszty domu, a drugim bezpośrednio od dworu. Wszędzie są pozostawiane farby, pędzle i szczątki obrazów. Gdzieś w kącie leży mój łuk; prezent od taty. Jedyne miejsce gdzie panuje porządek to moja szafa. Tam zawsze jest porządek.
-No wstawaj śpiochu!
-Lara daj spokój! Nie męcz mnie.
-No wstawaj śpiochu!
-Lara daj spokój! Nie męcz mnie.
-Nie dam się przekabacić wstawaj. Proooszę. No!
-Niech ci będzie. Możesz mi przypomnieć czemu ja to dla ciebie robię? -mówiłam wlokąc się do łazienki.
-Bo mnie bardzo lubisz i zrobisz dla mnie wszystko.
-Bo mnie bardzo lubisz i zrobisz dla mnie wszystko.
O tej porze obóz jeszcze śpi. Tylko nie liczni już coś robią lub snuja się zaspani bez celu. Mijam powoli wszystkie domki. W domku Afrodyty już trawa upiększanie. Zapach perfum aż kuje w nos.
-Jak oni tak mogą codziennie? - Lara naprawdę nie lubi dzieci Afrodyty czuję do niech odrazę.
-Oni jakoś nie narzekają na to, że ty wstajesz tak wcześnie.
-Pff. Jak możesz! - Lara udała obrażoną. Lubie te jej fochy, bo mogę się z niej wtedy trochę ponabijać.
Zbliżałyśmy się już do domku Hefajstosa to jeden z moich ulubionych domków. Mieszka tam bardzo fajna ekipa i robią pyszne naleśniki. Mieszka tam też Leo. Poznaliśmy się w zeszłe wakacje kiedy tu przyjechałam. Fajnie nam się gadało i tak jakoś wyszło, że jesteśmy razem. Lubie jak mi opowiada historie ze swoich przygód, a ja wtedy staram się je wszystkie namalować. Wtedy czuję się jakbym tam z nim była. I jakoś nie przeszkadza mi to, że może kontrolować ogień, wręcz przeciwnie jest to bardzo interesujące. Ostatni jak byliśmy na spacerze to przez przypadek podpalił drzewo i gdyby nie Lara źle by się to skończyło. Mimo wszystko i tak to lubię. Weszłyśmy ich odwiedzić. Jak zwykle panował tu półmrok i wszędzie leżały jakieś niedokończone projekty. Leo w poprzek zwisał z łóżka i chrapał.
-Cześć.
Leo nagle się obudził i niefortunnie spadł z łóżka.
-Jej przepraszam Cię. Nic Ci nie jest?
-Hej, Venna! Nie nic mi nie jest, chyba a nawet jeśli to przecież umiałabyś mnie wyleczyć. - w tym momencie uśmiechnął się tak, że prawie zwaliło mnie z nóg.
-Jej przepraszam Cię. Nic Ci nie jest?
-Hej, Venna! Nie nic mi nie jest, chyba a nawet jeśli to przecież umiałabyś mnie wyleczyć. - w tym momencie uśmiechnął się tak, że prawie zwaliło mnie z nóg.
-Taak...Chyy-ybaa. Tak. - wyjąkałam.
-Dobra zakochańcy chodźcie, bo się spóźnimy na śniadanie- powiedziała przekornie Lara.
Subskrybuj:
Posty (Atom)