czwartek, 6 lutego 2014

ROZDZIAŁ 1 - Venna

Obudziło mnie szturchnięcie. Zapewne była to Lara bo kto inny tłukł by się do mnie o 6:00. Ona ma taki dziwny zwyczaj wstawania mega wcześnie rano. Więc skoro ona tak wstaje to też przychodzi budzić mnie. Mieszkam w domku Apollina. Mam dla siebie cały strych z dwoma wejściami jednym od reszty domu, a drugim bezpośrednio od dworu. Wszędzie są pozostawiane farby, pędzle i szczątki obrazów. Gdzieś w kącie leży mój łuk; prezent od taty. Jedyne miejsce gdzie panuje porządek to moja szafa. Tam zawsze jest porządek.
-No wstawaj śpiochu!
-Lara daj spokój! Nie męcz mnie.
-Nie dam się przekabacić wstawaj. Proooszę. No!
-Niech ci będzie. Możesz mi przypomnieć czemu ja to dla ciebie robię? -mówiłam wlokąc się do łazienki.
-Bo mnie bardzo lubisz i zrobisz dla mnie wszystko.

O  tej porze obóz jeszcze śpi. Tylko nie liczni już coś robią lub snuja się zaspani bez celu. Mijam powoli wszystkie domki. W domku Afrodyty już trawa upiększanie. Zapach perfum aż kuje w nos. 
-Jak oni tak mogą codziennie? - Lara naprawdę nie lubi dzieci Afrodyty czuję do niech odrazę. 
-Oni jakoś nie narzekają na to, że ty wstajesz tak wcześnie.
-Pff. Jak możesz! - Lara udała obrażoną. Lubie te jej fochy, bo mogę się z niej wtedy trochę ponabijać.
Zbliżałyśmy się już do domku Hefajstosa to jeden z moich ulubionych domków. Mieszka tam bardzo fajna ekipa i robią pyszne naleśniki. Mieszka tam też Leo. Poznaliśmy się w zeszłe wakacje kiedy tu przyjechałam. Fajnie nam się gadało i tak jakoś wyszło, że jesteśmy razem. Lubie jak mi opowiada historie ze swoich przygód, a ja wtedy staram się je wszystkie namalować. Wtedy czuję się jakbym tam z nim była. I jakoś nie przeszkadza mi to, że może kontrolować ogień, wręcz przeciwnie jest to bardzo interesujące. Ostatni jak byliśmy na spacerze to przez przypadek podpalił drzewo i gdyby nie Lara źle by się to skończyło. Mimo wszystko i tak to lubię. Weszłyśmy ich odwiedzić. Jak zwykle panował tu półmrok i wszędzie leżały jakieś niedokończone projekty. Leo w poprzek zwisał z łóżka i chrapał.
-Cześć. 
Leo nagle się obudził i niefortunnie spadł z łóżka.
-Jej przepraszam Cię. Nic Ci nie jest?
-Hej, Venna! Nie nic mi nie jest, chyba a nawet jeśli to przecież umiałabyś mnie wyleczyć. - w tym momencie uśmiechnął się tak, że prawie zwaliło mnie z nóg.
-Taak...Chyy-ybaa. Tak. - wyjąkałam. 
-Dobra zakochańcy chodźcie, bo się spóźnimy na śniadanie- powiedziała przekornie Lara.

4 komentarze:

  1. Hmm całkiem, całkiem :) Jakbyś jeszcze trochę popracowała nad interpunkcją, to by było idealnie :P

    Aaaa Leoś ma dziewczynę, Leoś na dziewczynę! *_*

    Z niecierpliwością czekam na następne rozdziały :)

    Zapraszam do mnie: http://revange-of-the-dead.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak wiem, że muszę popraciwać nad interpunkacą :c Dziękuje za pozytywną opinię :) Z chcęcią poczytam twój blog c:

      Usuń
  2. Jejuniu wspaniały *.*

    Tak wiem, że to nie pownno znaleźć się tu, chodzi o tego wampira z mojego bloga
    Otóż żadnego wampira tm nie będzie. Amy myślła, że to wampir. I ogółem wybacz, że tu wszystko piszę c;. A ii prolog do dupy gdyż bym zdradziła wtedy chyba wszystko.

    Wybacz piszę na tel :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że Ci się podoba :)
      Dobrze piszesz ;)
      a co do tego, że ci prolog nie wyszedł - nie przejmuj się jest OK, a poza tym każdy może mieć gorszy rozdział :D

      Usuń