Między Larą, a Matem chyba coś popsuło się jeszcze bardziej. Na początku siebie nie trawili, ale teraz to jakiś koszmar. W ogóle nie możemy dojść do porozumienia, bo jedno nie chcę się zgadzać z drugim. Lara uważa, że zmierzamy w złym kierunku. Znam ją na tyle długo, żeby jej ufać, ale w tej sprawie popieram Mata- powinniśmy dalej podążać do Buenos Aires i tutaj mamy problem: ponieważ nic nowego nie znaleźliśmy, a według wskazówek powinniśmy coś tu znaleźć.
***
Lara wstała około godzinę wcześniej niż wszyscy. Powiedziałam im, że chciała zjeść w spokoju. Siedzieliśmy razem w jadalni: średniej wielkości pomieszczeniu całym z drewna. Przez duże okna wpadało dość światła by spokojnie oświetlić w pełni to miejsce. Ławy były masywne i drewniane ustawione w rzędach poziomo do okien. Na lewej ścianie, mniej więcej po środku stał murowany z kamienia kominek. Na ścianach na wysokości ramion były misternie rzeźbione wzorki. Lara siedziała blisko kominka tyłem do wejścia ja siedziałem na przeciwko niej. Za barem stała bardzo pulchna kelnerka.
-Mówię ci Leo, tu musi coś być! Jestem tego pewna. - zaczęła,
-Ale tu nic nie ma.- skrzywiłem twarz w dość niewymowny grymas.- Powinniśmy ruszać do Buenos. To tu zawsze powtarzasz, żeby nie marnować czasu.
-Wiem, Leo wiem. Tylko co będzie jak ruszymy i to będzie zły kierunek? Za długa trasa, żeby się pomylić.- lekko posmutniała, ale na jej twarzy wciąż malowała się determinacja.
-Jesteś pewna?
-Tak. Tylko nie wiem gdzie szukać. Przeczesaliśmy już całą Virginę i nic.
-Wszystko. Musieliśmy coś pominąć.
-Może...- zawahała się prze chwilę.- Gdzie są granicę Virgini? Znaczy czy my jeszcze w niej jesteśmy.
-Hmm. - pomyślałem- Tak. Chyba tak.
-Jeśli tak jest to znaleźliśmy odpowiedź! - w tej samej chwili wpadłem na to samo co ona.
-To miejsce.
***
- Wiem gdzie szukać! - wykrzyczała Lara gdy tylko przekroczyliśmy próg pokoju.
-Co? Jak? Gdzie? - zapytali razem Venna i Mat.
-Spokojnie- powiedziałem- Tutaj ciągną się jeszcze granice Vigrini. Czyli jedyne miejsce, którego jeszcze nie przekopaliśmy to to miejsce. - uśmiechnąłem się szelmowsko.
-To zacznijmy szukać.- odezwała się Mat.
-Nie! Nie możemy tak od razu, nie możemy wzbudzać podejrzeń. - strofowała go Lara. - Trzeba to zrobić powoli, bo zwali nam się na głowę kelnerka i cały personel (jeśli w ogóle jakiś jest). Każdy osobno, albo grupą, tylko tak jakoś naturalnie. Proponuję zacząć od jadalni i tych wszystkich zdobień.
-Okay.- odpowiedzieliśmy razem.
***
Po obiedzie siedzieliśmy w jadalni i "rozmawialiśmy". Lara ukradkiem przyglądała się zdobieniom, a Venna, bo to jej specjalność miała ocenić wszystko co o nich mogła się dowiedzieć. V ma też lepszy od nas wzrok więc na obrazach lub innych dziełach sztuki umie wykryć jakieś niezależności, więc pomyśleliśmy, że ona czego poszuka. Kelnerka cały czas nas obserwowała, musimy bardziej na nią uważać. Mat poszedł zamówić jeszcze coś do picia, gdy Venna zaczęła:
-Coś mam. Trójząb. Bardo blisko kominka. Ledwo widoczny.- powiedziała niemal nie słyszalnie.
-Trójząb?- zdziwiła się Lara
-Tak.
___________________________________________________________________
Rozdziały będę dodawać co 2 tygodnie najpewniej w sobotę, czyli najbliższy około 14.06 :)
Jak myślicie co będzie dalej, co znajdą? Mam nadzieję, że się podoba :) i że was zaskoczę ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz