-Dobra- zaczynam- musimy sprawdzić o co tutaj chodzi.
-Venna ma racje, ale jak my to zrobimy- odzywa się Lara.
-Musimy ... Hmm - zamyślił się Mat, coś mi sie wydaje, że jest bardzo dobrym strategiem. Ciekawe kogo jest dzieckiem. Nadal nie rozumiem czemu Lara go tak nie lubi.- Na pewno nie może być tam wtedy tej dziwnej kelnerki.
-No co ty?! - ironicznie burknęła Lara.
Mat sprawiał wrażenie jakby się tym w ogóle nie przejął i kontynuował:
-Najlepiej dzisiaj w nocy.
-W takim razie mamy jakiś w miarę konkretny plan- podsumował Leo.
Lara pomału otworzyła drzwi, było około 2:00. Schody musiały być niedawno wymieniane, ponieważ w ogóle nie skrzypiały. Weszliśmy do jadalni, jedynym światłem było światło księżyca. Podeszłam do symbolu Apolla. Przejechałam po nim delikatnie palcami i wyczułam to delikatne, misterne rzeźbienie, było dość stare, ale często używane, te wzory były czymś w rodzaju tajnego przejścia.
-Leo mógłbyś? - zapytałam - To coś w stylu starego, tajnego przejścia trzeba tylko to otworzyć.
Leo cicho do mnie podszedł. Przyłożył ucho do ściany i chwilę się wsłuchiwał.
-Wydaje mi się, że co miesiąc lub co tydzień zmienia się znak, żeby otworzyć drzwi trzeba wdusić symbol i powiedzieć imię danego boga lub bogini.
-I już to tyle? To takie proste?- zadziwiła się Lara
-Oj nie. Mamy tylko jedna szanse, bo jeśli się pomylimy to drzwi się zatrzasną i zacznie wyć alarm.- uśmiechnął się.
-Okey. To jak my mamy się tego domyślić- odezwał się w końcu Mat.
-To zadanie dla mojej kochanej V. Skoro umiesz dobrze czytać z dzieł sztuki to musisz sprawdzić, który był ostatni używamy, a jeśli dobrze myślę to ten znak będzie tym naszym odpowiednim, albo ten zaraz po nim.
Okey, ruszyłam powoli wzdłuż ściany, przejeżdżają powoli po każdym palcami. Znak Zeusa-nic, Posejdon-nic, Hera-nic, Apollo-nic, Nemezis-nic, Hades i tu bam, wyczułam coś. Coś niepokojącego, nie wahałam się ani chwili. Wcisnęłam rzeźbienie i wypowiedziałam "Hades". Reszta zareagowała zbyt późno. Huk omal nie powalił mnie na ziemie, to było okropne jakby w jednej chwili zwaliło się całe rumowisko, w połączeniu z hukiem armatnim i krzykiem tysiąca ranionych osób. Osunęłam się na kolana i rękami zakryłam uszy. Czułam, że tracę kontrolę, poczułam coś lepkiego na ręce, to pewnie krew. Ktoś musiał się zranić. Chciałam sprawdzić co z resztą, ale nie starczyło mi sił by unieść głowę, a może bałam się? I nagle wszystko ustało. Cisza. Całkowita cisza, powoli uniosłam głowę. Lara leżała skulona, a chłopacy chwiali się na nogach. Kominka nie było, znaczy był, ale odsłonił przejście. Powoli uniosłam się. Zakręciło mi się w głowie, mimo to twardo stałam na nogach, zrobiłam kilka kroków i doszłam do kominka. Poczułam odurzającą woń, pachniało zgnilizną, trupem. Znów zakręciło mi się w głowie, tym razem z trudem ustałam, zakryłam nos dłonią. Rozejrzałam się pomieszczenie, było wielkości naszego pokoju, całe murowane, jak stara piwnica. Wszędzie było w miarę czysto i w porządku, o prócz jednej rzeczy na ziemi nieruchomo leżał chłopak.
___________________________________________
To miał być rozdział z perspektywy Mata, żebyście mogli w końcu go poznać i dowiedzieć się kim jest, ale coś nie wyszło i macie rozdzialik z perspektywy Venny. Przepraszam za spóźnienie 3 dniowe, przepraszam :) Mam nadzieję, że nie jesteście źli. ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz